Jeśli nie spędziłeś ostatnich zimnych dni pod kocem i z herbatą, unikając cywilizacji jak ognia - widziałeś plakat wyborczy. Jeden. Dwa. Sto. Któryś setny z kolei....

O ile za marnotrawienie papieru politykami zajmą się ludzie z logami pandy na koszulce, to fakty takie jak to, że w jakimś województwie wygrywa facet który nie startował - powodują już sytuacje, gdzie nie można spacerować po rynku we Wrocławiu, bo protest goni protest! Atmosfery napięcia i ogólnej złości nam dostatek - a na domiar złego, niektórzy politycy zasłyżyli na Nobla za dobór grafika do plakatów wyborczych. Próbkę macie wyżej, tak dla poprawienia nastroju :)

Wyjątkowa nerwówka tyczy się również miejscowości turystycznych. O ile Karpacz sam w sobie jest miastem ładnym - sądzę, że masa makulatury na ścianach i słupach wygląda jak z innej bajki. Właściciele pensjonatów i pokoi pewnie się ze mną zgodzą - goście wolą oglądać lasy i góry. A nie po raz setny twarz jakiegoś polityka. Jeszcze żeby to była Angelina Jolie albo Johnny Deep...ale zamiast tego mamy ptaszki. (patrz zdjęcie wyżej) 

Jeśli jednak nie boisz się plakatów, i jedziesz na urlop w góry i nie tylko - sprawdź dobre miejsca:

 

 

Podziel się
Udostępnij znajomym
Udostępnij